„Bieda jest to sytuacja i kultura” – Ryszard Kapuściński

6 lutego 2013 | Autor | Kategoria: Opinie, Opinie czytelników

karolinakW Polsce żyje ponad dwa miliony ludzi biednych, a z roku na rok liczba ta nie maleje. Według Eurostatu blisko 27 procent (10 milionów) naszych rodaków jest zagrożonych biedą i wykluczeniem, 17 procent egzystuje na granicy ubóstwa.  Najgorzej wiedzie się mieszkańcom województw ściany wschodniej – okrzykniętych Polską B. Polska od lat nie radzi sobie z biedą i wykluczeniem, natomiast na tle Unii Europejskiej statystyki wypadają jeszcze gorzej – plasujemy się tuż przed biednymi krajami „nowej” UE i tymi pogrążonymi w głębokim kryzysie ekonomicznym. Gorzej żyje się tylko w Bułgarii, Rumunii czy upadającej Grecji.

Dla przeciętnego Kowalskiego bieda to stan portfela, poziom ekonomiczny jednostki, jej finansowe zasoby i poziom konsumpcji. Potocznie biedę definiujemy jako trudną sytuację materialną – biedni nie płacą rachunków, biedni żyją na koszt państwa, biedni korzystają ze wsparcia ośrodków pomocy – takim wyliczankom nie ma końca. Stereotypowy obraz biednego sprowadza się do typowych uproszczeń funkcjonujących w mediach masowych. Wiele raportów tak polskich, jak i międzynarodowych traktuje temat biedy w sposób na wskroś szablonowy. Nauczyliśmy się, by biedę łączyć z niepełnosprawnością, brakiem wykształcenia, wielodzietnością czy zatrudnieniem w rolnictwie. Wymienione zjawiska stały się stałymi korelatami ubóstwa i biedy. Jednakże nie wyczerpują one w pełni tematu.

Wielu badaczy i teoretyków nauk społecznych zaznacza, że bieda to zjawisko niosące ze sobą całe spektrum symptomów. Nie wystarczy zatem stwierdzić, że jest wynikiem słabej pozycji zajmowanej przez jednostkę na rynku pracy. Akcent położony na przyczyny biedy sprawił, że ograniczyliśmy nasze postrzeganie ludzi biednych, uproszczając ich do kategorii ściśle ekonomicznej. Innym błędem jest stereotypowy obraz biednego, który rysuje nam się najczęściej jako na zapity alkoholik, niezaradny bezdomny, zupełny leń– i tu jest miejsce na szereg obelg i mniej lub bardziej sprawiedliwych ocen.

Ważnym punktem w dyskusji o biedzie jest wykluczenie społeczne i zagrożenie nim. Zjawisko to w mojej ocenie w sposób pośredni wyjaśnia socjologiczne aspekty biedy, o których w debacie publicznej mówi się niewiele. Sam termin wykluczenia społecznego odnosi się do obywateli, którzy z przyczyn leżących poza nimi, nie mogą w sposób pełny uczestniczyć w życiu w życiu gospodarczym, politycznym, jak i kulturowym – w wyniku braku dostępu do zasobów, dóbr i instytucji. Jak dobrze wiemy wykluczenie społeczne jest zjawiskiem wielowymiarowym i w praktyce oznacza niemożność zrealizowania potrzeb jednostki. Błędnie z pojęciem wykluczenia społecznego utożsamia się z biedę i ubóstwo. Mimo iż są to pojęcia dość bliskie, to wykluczenie społeczne jest pojęciem szerszym, gdyż oprócz niskich dochodów zwraca też uwagę na inne czynniki powodujące wyłączenie jednostek z funkcjonowania w życiu społecznym. Zależność między ubóstwem, a wykluczeniem społecznym może mieć charakter sprzężenia zwrotnego tzn. ubóstwo może powodować wykluczenie, ale i może być jego skutkiem.

Warto zatem zadać sobie pytanie, czy ludzie biedni wykluczani są jedynie z powodu swoich niskich dochodów? Prawdopodobnie nie, chociaż na pierwszy rzut oka tak właśnie sądzimy. Niskie dochody generują bowiem określony status społeczny i kulturę. Nie wykluczamy zatem człowieka ze względu na jego braki finansowe, lecz ze względu na rodzaj kapitału kulturowego, społecznego i ludzkiego, którym się posługuje. A nawet kierując się jego kulturą osobistą, wyglądem, stylem wypowiedzi czy kompetencjami w najprostszych interakcjach. Rzadko uświadamiamy sobie, że bieda ma tak wiele komponentów. Możemy pokusić się o twierdzenie, że sytuacja materialna może upośledzać społecznie – język i wygląd są pierwszą barierą w komunikacji międzyludzkiej. Odcięcie się do głównego nurtu kultury i toku życia społecznego na stałe, skutkuje tworzeniem się osobnej kultury biedy – i jest to oczywiste. Powielane pokolenie w pokolenie schematy biedy zaciskają ogromną pętlę biedy utrwalonej.

W dyskusji na pytanie „co dalej” prof. Jacek Wasilewski w rozmowie na potrzeby artykułu Michała Gąsiora  odpowiada w sposób niezwykle prosty – „numer jeden to cykl międzypokoleniowej biedy. W dalszej kolejności wszelkie patologie i nieprzystosowanie do życia w społeczeństwie”. Jak zauważa Wasilewski, w pierwszej kolejności winniśmy rozprawić się z kulturą biedy – tym wszystkim, co towarzyszy brakowi środków do życia. Konkludując, nie należy odcinać się od systemowego pojmowania biedy – od bezrobocia i systematycznego ubożenia społeczeństwa, z drugiej jednak strony – akademickie i socjologiczne podejście powinno stanowić komplementarną analizę zjawiska biedy.

Karolina Krasnowska

Autorka jest absolwentką politologii na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie studiuje nauki o rodzinie. Zawodowo zajmuje się organizacją wypoczynku dla dzieci.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
Tagi: , , , ,

Komentarze:

Napisz nowy komentarz

1687