Matka w sieci

Mokrzycka: Rok rodziny

8 stycznia 2013 | Autor

mokrzyckaI przyszedł. Rok 2013. Powitałby nas cicho i niepostrzeżenie, gdyby nie huk i kolorowe iskry fajerwerków. Zastałby nas we śnie, względnie, wykonujących sennie przedsenne czynności, gdyby nie nasza obecność na balach, prywatkach, koncertach, gdyby nie odwiedziny (u) znajomych  itp. Tej nocy nie wypada spędzić byle jak!

Koniec roku sprzyja podsumowaniom, wszelkiego rodzaju rankingom, ogłaszaniu wyników plebiscytów, konkursów; początek roku – postanowieniom, zmianom, obietnicom, nadziei.

Hasło przewodnie na 2013 to, na szczeblu europejskim: „Pogodzić pracę i rodzinę”; w Polsce ogłoszono „Rok rodziny”.

Ciekawe co z tego wyniknie i jakie podsumowanie wydumamy (bo media i tak po swojemu widzą) u progu 2014. I czy w ogóle będziemy mieli czas na jakąś refleksję… (więcej…)



Mokrzycka:
Nasze świętowanie

21 grudnia 2012 | Autor

Plan został narysowany i zawieszony już wcześniej. Każdego dnia zrobimy coś związanego ze Świętami Bożego Narodzenia. A to upieczemy pierniki, a to znowu zrobimy kartki i wyślemy je (2 dni); wylosujemy domownika, dla którego wykonamy prezent pod choinkę, bo uznaliśmy z Mężem, że nie warto ukrywać się pod kolejnymi postaciami: aniołków, gwiazdorów, czy dziadkowicki, skoro dawanie jest wartością dla nas, dlaczego mamy odbierać ją dzieciom? W dniu Wigilii ubierzemy razem drzewko i podzielimy się opłatkiem z bliskimi nam sąsiadami, a przed kolacją z całą rodziną. Do radosnego kolędowania przygrywać nam będzie akordeon i… mnóstwo grzechotek i bębenków. A wytrwali zaśpiewają jeszcze na Pasterce.

Ale nie zawsze było tak, jak w tym roku. Choć plan nie różnił się zanadto, dwa razy sytuacja nieco nas zaskoczyła… (więcej…)



Mokrzycka:
Syndrom, którego nie ma?

13 grudnia 2012 | Autor

Mama? Mama wiecznie nieobecna. Tysiące ważnych spraw zapinanych na ostatni guzik. Jeśli nie poza granicami kraju, to poza domem. Jeżeli w domu to poza nami. Zresztą, jakie my? Tato odszedł szybko. Może i lepiej, bo rodzice nie potrafili ze sobą rozmawiać. Właściwie wzajemnie nie znosili swojej obecności. Tato? Wycofany. Niezdolny do podjęcia jakiejkolwiek decyzji. On też uciekał.

Ich ulubioną grą było szukanie winnych. Wystarczyło powiesić ręcznik nie na tym haczyku… Bo w domu wszystko miało swoje miejsce i było pod kontrolą mamy. Właściwie poza domem także. Ona dobierała mi koleżanki, wpadała w szał, kiedy przyszłam spóźniona kilka minut z podwórka…, a opuszczałam je jako pierwsza z rówieśników, w takt ich szyderstw. Każdą moją decyzję przepuszczała przez magiel swoich wątpliwości. (więcej…)



Mokrzycka:Rodzaje (przyjmowania) gości

28 listopada 2012 | Autor

To nie jest trudne – przyjmować gości zaproszonych, oczekiwanych. No, może jedyna przeciwność polega na większym, czy mniejszym wysiłku włożonym w ogarnięcie mieszkania, tudzież przygotowaniu/ zaopatrzeniu się w jakieś przekąski. Ale wizja ciekawej rozmowy, spotkania z bliskimi osobami wynagradza każdy trud.

Gorzej, jak oczekujemy kogoś obcego. Nagle krytyczne oko pani domu dostrzega to, na co w okolicznościach wyżej wymienionych, nie zwróciłoby uwagi. W tym wypadku pan domu wysłuchuje litanii prac niedokończonych, byle jak wykonanych, z zawiesistym „- A tyle razy prosiłam…”, albo „- Co oni o nas pomyślą…” (natężenie i dobór słów w zależności od charakteru). Jednak już w czasie wizyty emocje opadają i skupiamy się na zgoła innych zagadnieniach, delikatnie głaszcząc dłoń pana domu, bo w świetle radości z nowo poznanych ludzi, nie jest już (więcej…)



Mokrzycka: Dwoje ludzi – dwie rzeczywistości

21 listopada 2012 | Autor

Zazwyczaj jest tak: on wychodzi rano do pracy. Ona zostaje w domu, by wyprawić dzieci do szkoły, prać, rozwieszać i składać ubrania, sprzątać, zrobić bieżące zakupy, gotować, zająć się wychowaniem i zabawą z młodszymi dziećmi. Na obiedzie spotykają się wszyscy. To taki dobry czas, ciepłego posiłku, rozmowy, dzielenia radości, a czasem trosk. Po jedzeniu wszyscy sprzątają. Każdy wie co ma zrobić, bo plan zadań jest rozpisany. To Jego zasługa i Jego wyraz opieki i miłości wobec żony. Potem czas na zabawę, albo wspólnie oglądaną bajkę (dzieci) i kawę (rodzice). Kolejna chwila, która w swojej prostocie i poruszanych tematach łączy.

Dni niosą ze sobą odmienne bagaże zadań. Czasem przyjmują gości, innym razem odwiedzają tych, którym spotkanie potrzebne. Czasem trzeba komuś pomóc, bądź tę pomoc przyjąć. Poświecić czas dzieciom, wywiązać się z obowiązków, oddać się pasji. Funkcje (więcej…)



Mokrzycka: Lincz

6 listopada 2012 | Autor

Na babskie spotkanie przychodzi nas siedem. Ale mamy też małe grono (jak się za chwilę okaże) podsłuchiwaczy. O tym, że czekamy z Mężem na Maleństwo wiedzą już chyba wszyscy, bo nauczeni (sporym) doświadczeniem wiemy jak unikać „troskliwych” komentarzy. Od M. o Nowym Człowieku dowiadujemy się teraz. Radość, uściski, gratulacje, dobre życzenia… i zaskoczenie Mamy z czwartym dzieckiem pod sercem. Okazuje się bowiem, że do tej pory otrzymywała zgoła inne wyrazy „dbałości”.
Ja również dobrze znam pokusę chodzenia w szerokim płaszczu, by ukryć ciążę. Bo w naszym kraju już drugie(!) dziecko przyjmowane jest w atmosferze obaw i ubolewania! A wszystko w „dobrej wierze”! W ten sposób, sfatygowana ciążowymi dolegliwościami mama usłyszy jeszcze, że to nie był dobry pomysł, bo jak sobie teraz dadzą radę z dwójką („uchowaj Boże!” większą ilością dzieci)! Kto się nimi zajmie? Co z pracą? Jak spłacą kredyty? (więcej…)



Docenić… hałas

29 października 2012 | Autor

Od wielu miesięcy wodziła mną tęsknota. Do ciszy. Liczne ucieczki kończyły się fiaskiem (tj. zbyt szybko). W domu pełnym małych Osób rodzi się mnóstwo zwariowanych pomysłów, rozemocjonowanych okrzyków, spontanicznych śmiechów i rywalizacji: kto pierwszy, kto dłużej i głośniej się wypowie (czyt. skupi uwagę rodzica na sobie). Hałas, wrzawa, harmider, szum, zamieszanie, poruszenie, rwetes, larum, granda – nieodłączni towarzysze mego życia. I oto wyruszam w podróż. Sama.

Zostawiam w domu po pięć, starannie przygotowanych, zestawów ubrań dla każdego dziecka, pięć obiadów na kolejne dni nieobecności i dzielnego Męża. W podróży myśli kotłują się. Każda, i ta o niełatwym fachu szafarki (bo moda bezwzględnie dyktuje  kolory i fasony – nie pyta czy „do twarzy”), i te dotyczące realizacji nowych zamierzeń docierają bez ogródek. Dziwne. Pomysły na rozmyślanie kończą się szybciej niż na co dzień. Niespotykane. (więcej…)



Mokrzycka: O (s)tworzeniu raz jeszcze

11 października 2012 | Autor

Zaraz wzejdzie słońce. Należy się pospieszyć do wcześniej upatrzonego miejsca, rozłożyć cały sprzęt, zmierzyć światło, dokonać kilku obliczeń, zgodnie z wyobrażeniem założyć odpowiednie filtry i ostatecznie wykadrować. Czekać. Czasem chwilę, innym razem…
Ilość klatek niewielka, ograniczona. Efekt? Poznamy najszybciej za kilkanaście godzin.
Błony przekładamy zupełnie po omacku. Każda ilość światła jest zabójczo niszcząca. Każdy nieuważny ruch, pomiar niweczy plan. Wszystkie składniki odmierzone ściśle według receptury, ale z uwagą i wykorzystaniem wiedzy o wywoływaniu filmów, by uzyskać zamierzony materiał do dalszej obróbki. Czas nieubłaganie nieprzyspieszalny…
W końcu jest jakiś obraz! Partytura dalszej pracy. Wszystko tu na opak, ale dobry fotografik wie już czy naświetlanie ma sens.
Tu kolejne wybory: (więcej…)



Mokrzycka: Dla kogo to miasto?

5 października 2012 | Autor

W dużym mieście ciężko jest znaleźć dobre rozwiązania. Przekonałam się o tym w czerwcu, chodząc po okolicznych przedszkolach i zanosząc kolejne odwołania od decyzji rekrutacyjnych. Okazało się wówczas, że panie dyrektor są bezradne wobec systemu, który na podstawie kilku informacji o dziecku „decydował” o jego przyjęciu do placówki.
Kim jest człowiek?
Obezwładnieni brakiem opieki dla córek postanowiliśmy, że kolejny rok zostanę w domu i zajmę się ich wychowaniem. Miasto straciło potencjalną pracownicę, podatnika, aktywistkę (szkoła, do której posyłamy starsze dzieci, ceni sobie nasze zaangażowanie), a straci również pieniądze, bo zmuszeni jesteśmy prosić o pomoc w MOPS. Jedynie państwo zyska. Za kilka lat. Sporo podatników dla niego wychowam, a o emeryturę ubiegać się nie będę, bo przecież „nie pracowałam”… (więcej…)



Mokrzycka: Dziedzictwo kultury i sztuki

26 września 2012 | Autor

„- Cześć! Nazywam się Małgosia i jak się wyśpię tyle razy (tu pokazanych kilka paluszków), to pójdę na balet!” Tak z początkiem września moja czterolatka zapoznawała się z dziećmi w piaskownicy. W połowie września stałyśmy już na sali odbijając się w każdym z licznych luster. Krótka organizacja i mało konkretne, ojcowskie: „Tylko nie rób wiochy!” skierowane do jednej z baletnic na pożegnanie… Rodzice wylegli na korytarz udzielając miejsca na pierwsze, profesjonalne podrygi w karierze.
Szklane witraże, użytkowe i ozdobne zlepki gliny, misterne grafiki, fotografie uczestników warsztatów zdobiły gabloty i ściany Centrum Kultury tworząc niezwykłą galerię. Pełną kształtów, kolorów, wielu godzin pracy, wyczucia estetycznego i sprawczego dotyku manufakturę.  I tylko ludzi w niej brakowało… (więcej…)