Media o nas

G. Kądzielawski w TVP Info o polityce rodzinnej

19 września 2014 | Autor
gk tvp

Prezes Fundacji Energia dla Europy Grzegorz Kądzielawski 13 września gościł w programie „Kapitalny Program” w TVP Info. W programie rozmawiano o faktach i mitach polityki prorodzinnej. Donald Tusk obiecał spore ulgi dla rodzin wielodzietnych. Czy to poprawi sytuację demograficzną w naszym kraju?

Polska polityka na rzecz rodziny nie jest długofalowa. Nasze elity rządzące podchodzą bardziej doraźnie do kwestii wsparcia rodziny, mechanizmów ułatwiających funkcjonowanie rodziny (…) Zdecydowanie muszą to być działania kompleksowe. Żadne działania doraźne nie przyniosą oczekiwanego rezultatu  – podkreślił Grzegorz Kądzielawski.

Całość programu: tvp.info



PAP o raporcie „#2miliardy. Sposób na bezrobocie”

29 listopada 2013 | Autor
OKLADKA

Powołać narodowy program walki z bezrobociem młodych, więcej pieniędzy kierować na aktywne formy walki z bezrobociem, wprowadzić system powszechnych robót publicznych – to niektóre z rekomendacji raportu przedstawionego przez Fundację Energia dla Europy.

Raport „# 2 miliardy. Sposób na bezrobocie” zawiera wnioski z badania opinii osób młodych, dane zebrane z ankiet z Wojewódzkich Urzędów Pracy oraz sformułowane na tej podstawie rekomendacje.

Prezes Fundacji Energia dla Europy Grzegorz Kądzielawski przypomniał, że Polska w najbliższych dwóch latach otrzyma z UE 2 mld zł na walkę z bezrobociem młodych. Według niego pytanie, jak te pieniądze wydać „to obecnie najważniejszy temat w Polsce”. „Dlatego postanowiliśmy spróbować zbadać, jak na tę sprawę patrzą młodzi ludzie oraz jak widzą ją urzędy pracy” – powiedział PAP.

Z ankiet rozesłanych do wszystkich Wojewódzkich Urzędów Pracy (WUP) wynika m.in., że najskuteczniejsza forma aktywizacji zawodowej bezrobotnych to dofinansowanie własnej działalności gospodarczej przez bezrobotnych oraz refundacja kosztów doposażenia lub wyposażenia stanowiska pracy dla bezrobotnego.

Stuprocentową skuteczność tej formy aktywizacji wskazały kierownictwa WUP w województwach: wielkopolskim, łódzkim, dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, świętokrzyskim, śląskim, lubuskim, zachodniopomorskim, małopolskim czy warmińsko-mazurskim.

Jako skuteczną metodę wskazywano także: prace interwencyjne i roboty publiczne, które pozwalają utrzymać bezrobotnych w gotowości do pracy i zapobiegają skutkom długotrwałego bezrobocia.

Na potrzeby raportu przeprowadzono badanie jakościowe „Praca, perspektywy życiowe”. Zrealizował je CBOS we wrześniu 2013 r. metodą zogniskowanych wywiadów grupowych w ramach 4 sesji w: Krakowie, Kielcach, Rzeszowie, Warszawie. Badano osoby między 18. a 25. rokiem życia, deklarujące co najmniej średnie zainteresowanie polityką. W każdej z grup uczestniczyło po 8 osób.

„Z tych badań wypływa jednoznaczny wniosek: że młodzi ludzie z dużą beznadziejnością patrzą w przyszłość, nie widzą dla siebie miejsca w dzisiejszych uwarunkowaniach formalnoprawnych na rynku pracy w Polsce, wiele osób wskazywało, że chciałoby założyć rodziny, ale nie ma materialnych podstaw, nie ma możliwości zatrudnienia, co prowadzi do tego, że żyją na garnuszku rodziców” – wskazał Kądzielawski. „Wielu młodych ludzi wyjeżdża za granicę i tam płacą podatki – nie nad Wisłą, a nad Tamizą, i to jest bardzo duży problem” – dodał.

„Kolejny wniosek, który płynie z raportu, to niewydolny system edukacji. Młodzi ludzie zauważają, że po skończeniu studiów nie do końca są przygotowani do starcia z rynkiem pracy. Zwracają uwagę, że na studiach mało jest elementów praktycznych, przygotowujących ich do zawodu” – powiedział.

Na podstawie badań autorzy raportu sporządzili rekomendacje, np.: powołanie narodowego programu adresowanego do młodych bezrobotnych. Dr Stanisław Kluza zaproponował, by był to program wzorowany na realizowanym przed laty programie „Pierwsza praca”.

Inny pomysł to wprowadzenie systemu powszechnych robót publicznych, zakładający przymusowe kierowanie do pracy osób długotrwale bezrobotnych (powyżej 12 miesięcy).

Prof. Julian Auleytner wskazał z kolei na konieczność zwiększenia środków na aktywne formy walki z bezrobociem w postaci szkoleń i inwestycji w miejsca pracy.

Fundacja Energia dla Europy jest organizacją pozarządową, której statutowym celem jest „prowadzenie działalności społecznie użytecznej na rzecz projektowania, inicjowania i wspierania rozwiązań w zakresie polityki ustrojowej i rodzinnej w Polsce”.

Radę Programową Fundacji tworzą: dr Mariusz Andrzejewski, Michał Borowski, dr Marek A. Cichocki, Janina Jankowska, dr Stanisław Kluza, Cezary Krysztopa, Iwona Michałek, Jan Ołdakowski, Edyta Poncyljusz, Maciej Strzembosz, Marta Wójcik.

Do Polski trafią na lata 2014-2015 ok. 2 mld zł ze środków unijnego programu na aktywizację zawodową i miejsca pracy dla młodych bezrobotnych. Pieniądze będą skierowane do regionów, gdzie bezrobocie wśród młodych przekracza 25 proc. Według danych za 2012 r. będzie to 10 województw: zachodniopomorskie, lubuskie, dolnośląskie, łódzkie, kujawsko-pomorskie, warmińsko-mazurskie, małopolskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie.

Instrumenty, które mają m.in. pomóc je wykorzystać, resort pracy wpisał do nowelizowanej właśnie ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Są wśród nich m.in. gwarancja, że młodzi bezrobotni – do 30. roku życia – będą mieli skrócony okres (z 6 do 4 miesięcy), w którym urzędy muszą przedstawić im ofertę pracy, stażu lub podniesienia kwalifikacji.

Pracodawcy, którzy zatrudnią bezrobotnych do 30. roku życia, mogą też zostać początkowo zwolnieni z obowiązku opłacania za nich składek na Fundusz Pracy oraz Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Autor:  PAP  |  28-11-2013 20:34



„Forum #2miliardy” już dzisiaj!

28 listopada 2013 | Autor
2mld-e1383041129969

OKLADKA-150x9728 listopada w Warszawie w Studio Cukry (ul. Ogrodowa 31/35, II piętro), w godz. 16.00-19.45, odbędzie się „Forum #2miliardy” poświęcone bezrobociu wśród młodych. Zostanie także zaprezentowany raport „#2miliardy. Sposób na bezrobocie” zawierający wyniki badań ekspertów dot. sytuacji młodych ludzi. W spotkaniu wezmą udział eksperci, politycy, przedstawiciele przedsiębiorców oraz młode osoby. Dzisiejszym spotkaniem chcemy rozpocząć dyskusję na temat kierunków rozwoju polskiej przedsiębiorczości  i sposobom na tworzenie nowych miejsc pracy.

Program „Forum #2miliardy”.

Media o spotkaniu i raporcie:

http://www.rp.pl/artykul/10,1067671-Mlodzi-bezrobotni-troche-na-wlasne-zyczenie.html

http://www.rp.pl/artykul/1067669.html

http://www.rp.pl/artykul/10,1068330-Mlodzi-Polacy–sa-dyskryminowani.html

http://www.tvp.pl/polonia/polonia-24/wideo/26112013-2200/12925568

http://www.ipla.tv/2013-11-26-zatrzymac-mlodych/vod-5853766

http://polska.newsweek.pl/emigracja-z-polski-mlodzi-stracone-pokolenie-newsweek-pl,artykuly,275606,1.html



Magazyn Polonia 24 o raporcie FEdE

27 listopada 2013 | Autor
źródło: tvp.pl
źródło: tvp.pl

źródło: tvp.pl

Wczoraj o godz. 22.00 w TVP Polonia, w magazynie Polonia 24, został wyemitowany materiał dotyczący bezrobocia wśród młodych, w którym powoływano się na najnowszy raport Fundacji Energia dla Europy. Wyniki prac ekspertów zawarte w raporcie #2miliardy. Sposób na bezrobocie szczegółowo zostaną zaprezentowane 28 listopada na „Forum #2miliardy” organizowanym przez FEdE. Zapraszamy do obejrzenia magazynu i do wzięcia udziału w jutrzejszym spotkaniu.

Szczegóły „Forum #2miliardy” dostępne są tutaj.

Zobacz odcinek z dnia 26.11.2013.



Rzeczpospolita o raporcie FEdE

26 listopada 2013 | Autor
młodzi skazani na wyjazd

młodzi skazani na wyjazdW czwartek 28 listopada odbędzie się „Forum #2miliardy” organizowane przez Fundację Energia dla Europy, na którym zostanie zaprezentowany raport dotyczący bezrobocia wśród młodych. Już dzisiaj pisze o nim Rzeczpospolita.

Młodzi bezrobotni trochę na własne życzenie
Młodzi narzekają, że kształcenie na wyższej uczelni to chybiona inwestycja – wynika z najnowszego raportu fundacji „Energia dla Europy”. Prawda jest jednak taka, że największe problemy z pracą mają absolwenci kierunków, o których od dawna się mówi, że nie ma na nich zapotrzebowania.

Z informacji przesłanych do autorów raportu przez wojewódzkie urzędy pracy wynika, że w większości regionów pracy najdłużej szukają pedagodzy, absolwenci administracji publicznej oraz ekonomii. W Polsce kształci się także zbyt wielu specjalistów w tak wąskich dziedzinach, jak iberystyka, kulturoznawstwo czy historia sztuki. Brakuje lekarzy, informatyków i fizyków.

– Niestety, zbyt wiele osób wybiera studia, które nie dają żadnych praktycznych umiejętności. Trudno się więc dziwić, że nie można po nich znaleźć pracy – tłumaczy Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Bank.

Dlaczego je wybierają? Bo są znacznie łatwiejsze niż studia politechniczne, dostępne dzięki szybkiemu rozwojowi uczelni niepublicznych. – Wiele z tych osób, które dziś mają ukończony licencjat, kilka lat temu zakończyłoby edukację najwyżej na maturze, bo na studia by się nie dostali – mówi prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny.

Autorzy raportu tłumaczą, że wśród młodych panuje wpojone im przez rodziców przekonanie, że studia to przepustka do dobrej pracy. Ponadto rezygnacja z kształcenia powoduje, że taka osoba traci w oczach rówieśników.

– Dlatego w ostatnich latach Polska zaczęła niemal masowo produkować absolwentów studiów wyższych. Jest ich więcej niż potrzeba – mówi Grzegorz Kądzielawski, szef fundacji i jeden z autorów raportu.

Zdaniem ekspertów powinna zostać przeprowadzona gruntowna reforma systemu edukacyjnego. – W taki sposób, aby każdy, kto kończy studia, miał chociaż minimalne doświadczenie w pracy w swoim zawodzie. Jak to zrobić? Uczelnie powinny po prostu rozpocząć szeroką współpracę z biznesem  – podsumowuje Kądzielawski.

Źródło: http://www.rp.pl/artykul/10,1067671-Mlodzi-bezrobotni-troche-na-wlasne-zyczenie.html

Młodzi skazani na wyjazd

Szansę widzą tylko 
w emigracji. Młodzi Polacy tracą wiarę, że w kraju czeka ich coś dobrego.

Brak perspektyw, niemożność wyrwania się z kręgu dorywczych prac, poczucie bezsensu studiowania, wegetowanie na garnuszku rodziców. Co gorsza, brak wiary, że coś dobrego spotka ich w kraju. Takie przekonania młodych Polaków wyłaniają się z najnowszego raportu Fundacji „Energia dla Europy”, do którego dotarła „Rzeczpospolita”. Są przyczyną, dla której młodzi decydują się na emigrację, nawet gdy mają trafić na zmywak. – Po przejrzeniu wyników badań byłem wstrząśnięty poczuciem beznadziei. Młodzi uważają, że Polska nie jest krajem dla nich – mówi Grzegorz Kądzielawski, prezes Fundacji.

Raport „2 mld. Sposób na bezrobocie” powstał, by odpowiedzieć na pytanie, jak wydać 2 mld zł, które otrzymamy z UE dla młodych. Część opracowania została napisana na podstawie przeprowadzonych we wrześniu tego roku przez CBOS wywiadów z osobami  w wieku 18–25 lat w czterech miastach Polski. Wnioski? Młodzi postrzegają się jako stracone pokolenie. Mają poczucie, że zostali oszukani, ponieważ posłuchali rodziców przekonujących ich o konieczności uzyskania dyplomu uczelni.

Co ciekawe, są krytyczni wobec siebie i przyznają, że często niewiele po studiach umieją. Dostrzegają też obciążenia, jakie są nakładane na przedsiębiorców. – Polityka stosowana wobec firm jest taka, że nie chcą zatrudniać pracowników. A jeżeli już przyjmują, to takich, którzy są przeszkoleni. Bo nie opłaca się zatrudnić absolwenta, żeby go potem przez pół roku szkolić. Jest bezwartościowy – mówi jeden z badanych.

– Polska pobiła rekord świata pod względem zwiększającej się liczby osób po studiach. Kiedyś znaczna część z nich skończyłaby edukację na maturze – mówi prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny. – Są sfrustrowani, bo przy takiej konkurencji mogą się co najwyżej bić o pracę przy kasie w supermarkecie – dodaje.

Młodzi wskazują, że niewiele od nich zależy. Brak spójnej polityki wsparcia absolwentów, niesprawnie działające służby zatrudnienia i nadmierne opodatkowanie pracy powodują, że choćby walili głową w mur, trudno im się wyrwać z kręgu bezrobocia. Często jedyną dla nich szansą jest wyjazd. Zdaniem ekspertów ich ucieczka będzie trwała tak długo, aż nasz kraj nie zmieni polityki.

– Powinniśmy się odwrócić do nich twarzą. Teraz jesteśmy odwróceni plecami 
– podsumowuje prof. Krystyna Iglicka, rektor Uczelni Łazarskiego.

Źródło: http://www.rp.pl/artykul/10,1067669-Mlodzi-skazani-na-wyjazd.html



„Rzeczpospolita” o raporcie FEdE

13 maja 2013 | Autor
rprepatriacja1-150x84

Eksperci szacują, że do 2050 r. trzeba będzie do Polski sprowadzić aż 5,2 mln cudzoziemców – pisze poniedziałkowa „Rzeczpospolita”,  powołując się na raport Fundacji Energia dla Europy. – Eurostat prognozuje, że w 2050 r. będzie nas tylko 
29 milionów. Grożąca nam zapaść demograficzna to skutek masowej emigracji za granicę i małej liczby rodzących się obecnie dzieci. Jeśli nie sprowadzimy w to miejsce ludzi z zagranicy, gospodarka zwolni, a ZUS będzie miał kłopoty z wypłatą emerytur – ostrzega prof. Krystyna Iglicka, demograf i ekspert fundacji.

Cały artykuł można przeczytać na stronie rp.pl lub poniżej:

rprepatriacja



Komentarz prezesa FEdE w Rzeczpospolitej

7 marca 2013 | Autor
1350860_hand-in-hand

rp_logoSynowie Bajkowskich trafili do domu dziecka. Protestują posłowie, eksperci. Czy nie ma silnych na sąd?

– Policja siłą zabrała nasze dzieci z klasy do domu dziecka – takie słowa usłyszeliśmy wczoraj od Bartosza Bajkowskiego, ojca 13-letnich bliźniaków Krzyśka i Staszka oraz 10-letniego Piotra.

Zadzwonił do nas i relacjonował zdarzenia z poranka. Ponieważ dzieci nie udało się odebrać 21 lutego z ich domu – wtedy „Rz” zmobilizowała w ich obronie media – tym razem zabrano je bezpośrednio ze szkoły. – Trafiły do domu dziecka na ul. Piekarską – mówi nam Bajkowski.

Cztery dni do rozprawy

Te zdarzenia są efektem orzeczenia krakowskiego sądu z 30 stycznia. Zdecydował o umieszczeniu dzieci w domu dziecka. Opisaliśmy tę historię w tekście „Bidul dla pełnej rodziny”. Problem polegał na tym, że powody, dla których dzieci mają być odebrane ich rodzicom, są nieprzekonujące.

Główny zarzut w stosunku do rodziców brzmi: „wadliwie funkcjonują w rolach rodzicielskich”. Ale w aktach sprawy nie ma dowodów wskazujących, że zagrożone jest ich bezpieczeństwo czy zdrowie. Co więcej, znający rodzinę eksperci i nauczyciele mówią, że działania sądu są kuriozalne. Podjął on zbyt daleko idący środek prawny w stosunku do sytuacji w tej rodzinie.

Psycholog: – Takie postępowanie ma niewiele wspólnego z dobrem dziecka

Wczorajsza interwencja jest tym bardziej bulwersująca, że 11 marca, czyli za cztery dni, ma się w sądzie odbyć rozprawa, w której może zapaść wyrok o zdjęciu klauzuli natychmiastowej wykonalności orzeczenia z 30 stycznia. Wtedy dzieci mogłyby, do czasu rozpatrzenia apelacji, zostać w domu. Co więcej, synami Bajkowskich chce się zająć ich babcia, wie o tym sąd, bo złożyła stosowne oświadczenie. Mogłyby zamiast do domu dziecka, trafić do niej.

Protestują politycy

Wczorajsza informacja „Rz” o dramacie Bajkowskich wywołała natychmiast ostre reakcje innych mediów i polityków.

Klub PiS domaga się, by sprawą zajęły się sejmowe komisje. Poseł Andrzej Duda, który bardzo zaangażował się w tę sprawę po naszym tekście, zwraca się też do rzecznika prawdziecka (RPD) o interwencję. – Postanowienie sądu wzbudza ogromne wątpliwości, także wśród prawników – przekonuje.

Paweł Kowal i Fundacja Energia dla Europy przekazują RPD petycję. – Zwróciliśmy się o zdecydowaną interwencję, by umożliwić powrót dzieci do domu i zagwarantować realizowanie praw rodziny do wychowania dzieci bez zbędnego stresu i nacisku, związanego z zainteresowaniem prasy – mówi Grzegorz Kądzielawski, prezes Fundacji. Petycja ta została przybita do drzwi biura rzecznika.

Posłanka PO Joanna Kluzik-Rostkowska dzwoni do „Rz” i deklaruje, że będzie dowiadywać się o tej sprawie w krakowskim ratuszu. – To kolejna historia, w której może się okazać, że dzieci są zabierane z domu pochopnie – mówi.

– Takie postępowanie ma niewiele wspólnego z dobrem dziecka, a bardziej z precyzją przestrzegania różnych bezosobowych paragrafów – mówi dr Izabela Krauze, psycholog prowadząca od ponad 30 lat w Warszawie Centrum Usług Psychologicznych i zajmująca się terapią dzieci i rodzin. Podkreśla, że to rodzice sami szukali wsparcia fachowca i zostali za to ukarani. – Może to zniechęcić innych do szukania pomocy – ostrzega.

Więcej szacunku

Specjaliści są przekonani, że zabranie dzieci ze szkoły może odbić się źle na ich rozwoju. Mirosława Kątna, przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka, dodaje, że taka praktyka powinna być ostatecznością. – Na pewno zaburzone więzi emocjonalne to nie powód, żeby zabierać dzieci i fundować im jeszcze większy dyskomfort emocjonalny w obcym miejscu – mówi Kątna.

Gdy zadzwoniliśmy z prośbą o komentarz do Krzysztofa Gondka, jednego z terapeutów, którzy prowadzili rodzinę Bajkowskich i wnioskowali do sądu o zajęcie się nimi, nie chciał z nami rozmawiać.

– Mam nadzieję, że nasz przypadek przysłuży się temu, iż w podobnych przypadkach państwo będzie działać rozważniej i z większym szacunkiem dla rodziny – mówi Bajkowski.

Cały artykuł do przeczytania na stronie rp.pl



Ekspertka ds. rodzinnych fundacji EdE i portalu OR w DDTVN

6 marca 2013 | Autor
1156583_playing_time

1156583_playing_timeW poniedziałek, 4 marca, Edyta Poncyljusz była gościem porannego programu, w którym rozmawiano o tym, w jaki sposób zachęcić dziecko do sprzątania. Dzisiaj dzieci coraz mniej angażują się w wykonywanie obowiązków domowych. Badania amerykańskich uczonych wskazały na to, że dzieci nie sprzątają, nie robią zakupów, prania i nie potrafią prasować. Zdaniem E. Poncyljusz należy dzieci uczyć samodzielności. – Jeżeli wyręczamy swoje dzieci, to w przyszłości poniesiemy tego konsekwencję – usłyszeliśmy w DDTVN. Zapraszamy do obejrzenia programu.



Komentarz prezesa FEdE w podakarpackich Nowinach

5 marca 2013 | Autor
fot. Krzysztof Kapica

Polacy masowo wyjeżdżają „za chlebem” z kraju, rodzi coraz mniej dzieci… Jeżeli nie zachęcimy obcokrajowców do tego, żeby u nas pracowali i zakładali rodziny, to za kilkanaście lat nie będzie komu płacić składek na nasze emerytury.

Lekarze, naukowcy ze Wschodu

W ub. roku 1881 obcokrajowców znalazło legalne zatrudnienie na Podkarpaciu. To dane pochodzące z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, zebrane na podstawie oświadczeń pracodawców. Dla porównania, w sąsiednim województwie lubelskim legalnie zatrudnionych zostało 19 325 imigrantów.

O tym, że pracować w Polsce nie jest łatwo wie Julia Iermolenko z Ukrainy. Ponad trzy lata temu przyjechała do Rzeszowa. Dziś jest w trakcie robienia specjalizacji z interny w Wojewódzkim Szpitalu nr 2 w Rzeszowie. Pracuje też w Centrum Medycznym Medyk. Julia Iermolenko mieszkała w Winnicy, mieście położonym w centralnej części Ukrainy. Do Polski przyjechała zaraz po studiach.

- Najpierw jest nostryfikacja dyplomu, czyli uznanie go przez polskie władze. Potem trzeba zdać egzamin z języka polskiego. Ja i tak miałam lepiej, bo przyjechałam zaraz po studiach. Lekarzom z Ukrainy, którzy mają nawet kilkunastoletni staż, nikt w Polsce tego nie uzna. Muszą zaczynać od nowa – mówi.

O tym, że dziś sąsiedzi zza wschodniej granicy robią w Polsce karierę można się też przekonać odwiedzając uczelnie wyższe. Tylko na Uniwersytecie Rzeszowskim w kadrze naukowej są Ukraińcy i Białorusini. Ale nie tylko. Są też naukowcy z Rosji, Bułgarii, Niemiec, Wielkiej Brytanii.

Podkarpacie też się wyludnia

- Władze powinny pomyśleć nad pakietem gościnnym i zachęcić obywateli innych państw do pracy w Polsce. Jeśli nie zareagujemy teraz, za kilkanaście lat ZUS nie będzie miał z czego wypłacać emerytur. A jeśli nie zachęcimy do pracy u nas sąsiadów zza wschodniej granicy, za kilka lat władze będą ściągać do kraju obywateli z krajów Afryki, Chin czy Indii – prognozuje Grzegorz Kądzielawski , prezes Fundacji Energia dla Europy.

Problem wyludnienia dotyczy również Podkarpacia.

– Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, na Podkarpaciu mieszka teraz 2,1 mln osób. W 2035 r. będzie ich 2 mln. Pytanie nie powinno brzmieć, czy prowadzić, ale jak prowadzić politykę imigracyjną – mówi.

Rąk do pracy nie brakuje

Naszych rozmówców bardziej od kwestii wyludniania regionu martwią problemy, z którymi borykają się tu i teraz.

- Ofert pracy jest coraz mniej dla Polaków, nie mówiąc już o cudzoziemcach – otwarcie przyznaje Jerzy Wolak, pośrednik pracy z Powiatowego Urzędu Pracy w Przemyślu. Konrad Fijołek, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie, uważa, że na dyskusję na ten temat jest jeszcze czas. – Mówimy o wieloletniej perspektywie. Na razie musimy skupić się na podnoszenie kwalifikacji i szukania pracy tym, którzy dziś są zarejestrowani jako bezrobotni – mówi.

Podobnego zdania jest prezydent Przemyśla Robert Choma.

- Dość wysokie bezrobocie w Przemyślu i regionie skłania raczej do intensywnych działań na rzecz tworzenia nowych miejsc pracy i stwarzania dogodnych warunków do inwestowania w mieście. Myślę, że jeżeli problem z brakiem rąk do pracy się pojawi, to dopiero za kilkanaście lat – uważa.

Cały artykuł do przeczytania na stronie nowiny24.pl



Rzeczpospolita: Polska skazana na imigrantów

4 marca 2013 | Autor
rzepa-300x200

rzepa-300x200Na saksy przyjechało w 2012 roku rekordowo dużo obcokrajowców. Potrzebujemy ich, ale nie potrafimy zatrzymać. Prawie 244 tys. pracowników ze Wschodu – głównie Ukraińców – przyjechało w zeszłym roku legalnie pracować w Polsce. Rok wcześniej były to 164 tys. To dane resortu pracy na podstawie oświadczeń przedsiębiorców. Do tych oficjalnych liczb trzeba dodać ogromną szarą strefę, która najprawdopodobniej także wzrosła. Jednak nawet tak liczne przyjazdy to kropla w morzu potrzeb – twierdzą eksperci. Jak wynika z najnowszego raportu fundacji Energia dla Europy, który poznała „Rz”, aby kraj się nie wyludniał, do 2050 r. powinno się tu osiedlić 5,2 mln osób. – Polska jednak nie robi nic, aby tych, którzy przyjadą, zatrzymać na dłużej – mówi prof. Krystyna Iglicka, demograf i rektor Uczelni Łazarskiego.

Od 2006 r. Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, Gruzini i Mołdawianie mogą się zatrudnić bez zezwolenia na pracę. W zeszłym roku ich liczba poszła ostro w górę. – To skutek wydłużenia do sześciu miesięcy okresu, w którym imigranci z tych krajów mogą pracować bez zezwolenia. Dla przedsiębiorców to już na tyle długi okres, że opłaca im się ich sprowadzać – tłumaczy ekspert PKPP Lewiatan Monika Zakrzewska i dodaje, że firmy coraz chętniej sięgają po imigrantów, gdy nie znajdują pracownika na miejscu.

– Zatrudniamy Ukraińców do prostych prac w przemyśle, bo nie możemy znaleźć na to miejsce Polaków – mówi Joanna Przemyślańska-Włosek z agencji OTTO. Rodacy wolą takie prace wykonywać w Anglii lub w Niemczech. W kraju dostaliby 1600 zł brutto.

Ponad 2 mln emigrantów, którzy w ostatnich latach wyjechali na Zachód, oraz niska liczba dzieci rodzących się w kraju powodują, że mieszkańców Polski jest coraz mniej. – Eurostat prognozuje, że w 2050 r. będzie nas tylko 29 milionów. Jeśli nie sprowadzimy w to miejsce imigrantów, gospodarka zwolni, a ZUS będzie miał kłopoty z wypłatą emerytur – uważa Iglicka.

Tyle że ci, którzy przyjeżdżają na saksy, rzadko myślą o tym, by się u nas osiedlić. Zdaniem prof. Iglickiej Polska to kraj nieprzyjazny imigrantom: trudno im dostać pozwolenie na pobyt i pracę na dłużej niż pół roku, oferty pracy są poniżej ich kwalifikacji, a absolwenci uczelni muszą się solidnie namęczyć, żeby nostryfikować dyplomy.

– Coraz więcej z nich porzuca więc Polskę i wyjeżdża do Włoch czy Hiszpanii. Tam są częste abolicje, dzięki którym mogą zalegalizować pobyt – mówi Iglicka i dodaje, że byłoby najlepiej, gdyby osiedlali się u nas imigranci z krajów bliskich nam kulturowo. – Inaczej za kilka lat trzeba będzie ściągać Chińczyków, Pakistańczyków, Afrykanów i  Arabów. Dla społeczeństwa może to być zbyt duży szok – podsumowuje Mirosław Bieniecki, szef Instytutu Studiów Migracyjnych.

Tutaj można przeczytać cały tekst.

Rzeczpospolita/Joanna Ćwiek


  • anthelion