Czy szczepić polskie dzieci?

13 sierpnia 2015 | Autor | Kategoria: Matka w sieci

W Polsce istnieje obowiązek szczepień, a pierwsze ukłucie noworodek otrzymuje już w kilka godzin po swoim przyjściu na świat. Najczęściej jego rodzice, zaaferowani całą sytuacją związaną z narodzinami dziecka nie mają nawet świadomości, że ich potomek został przed chwilą zaszczepiony. Dowiadują się o tym z wpisu do książeczki zdrowia.

Przez wiele lat szczepienia uznawano za osiągnięcie ludzkości, które pozwoliło zniwelować lub całkowicie wyeliminować choroby zakaźne lub ich skutki, które w przeszłości dziesiątkowały naszą populację. Jednak wraz z rozwojem rynku farmaceutycznego i pojawianiem się nowych typów szczepionek np. 5 w 1 lub 6 w 1, tzw. szczepionek skojarzonych, rodzice coraz częściej zaczęli obserwować niepokojące zachowania u swoich dzieci. Swoimi obserwacjami dzielili się najpierw z pediatrami, ale ich obawy, a  przede wszystkimi oni sami, byli wyśmiewani lub zbywani w przychodniach, w których starali się czegoś więcej dowiedzieć na temat skutków ubocznych szczepionek. Dopiero rozwój internetu i sieci społecznościowych pozwolił rodzicom na spotykanie się w wirtualnej rzeczywistości i poruszanie istotnych kwestii, w tym także tych dotyczących szczepień. Okazało się wówczas, że istnieje grupa wielu rodziców, którzy mogą wymienić się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi niepożądanych odczynów poszczepiennych. I co istotne, grupa tych osób z miesiąca na miesiąc się powiększa.

Ich wyrażone głośno obawy i wątpliwości, zostały jednak; podobnie jak wspomniane wcześniej zapytania w przychodni; zdyskredytowane i wyśmiane przez większość środowiska lekarskiego i farmaceutycznego. Rodzice dzieci, które miały problemy po podaniu szczepienia znaleźli się w pułapce – z jednej strony walczyli o zdrowie swojego dziecka, z drugiej za nieszczepienie czekała ich kara finansowa nakładana przez inspektorat sanitarny.

Niedawno posłowie Platformy Obywatelskiej wnieśli pod obrady Sejmu projekt ustawy, który może doprowadzić do rozszerzenia kalendarz szczepień obowiązkowych o nowe pozycje. Podczas dyskusji na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia poprawki do projektu ustawy próbował wprowadzić jeden z posłów partii opozycyjnej. Brzmiały one bardzo rozsądnie i zapełniały lukę, której tak brakuje w polskim prawie dot. procedury szczepień. Pierwsza z nich dotyczyła przeprowadzenia przed szczepieniem bardzo dokładnego wywiadu z rodzicami szczepionego dziecka, nałożenia na lekarza pediatrę – kwalifikującego dziecko do szczepienia – obowiązku powiadomienia rodziców na piśmie o wszystkich niepożądanych odczynach i powikłaniach wymienionych w ulotce i w charakterystyce leku podawanego w iniekcji. Ponadto wnioskodawca postulował, aby po szczepieniu monitorowano stan zdrowia dziecka, by jak najszybciej zauważyć stany zagrażające zdrowiu lub życiu dziecka i włączyć odpowiednie leczenie. I co równie ważne, w proponowanych poprawkach pojawił się także postulat informowania rodziców o możliwości wyboru innego preparatu, którym dziecko ma zostać zaszczepione. Niestety te poprawki zostały odrzucone, a projekt ustawy, prowadzący do rozszerzenia obowiązku szczepień w Polsce,  został przegłosowany w Sejmie w lipcu br. Zupełnie zignorowano obawy oraz pytania rodziców, zatroskanych o zdrowie swoich dzieci.

W obecnym systemie dot. szczepień, jaki obowiązuje w naszym kraju, rodzice nie są dokładnie informowani o powikłaniach, jakie dziecko może mieć po podaniu preparatu, a w gabinetach pediatrów dowiadują się wręcz o tym jak zbawienny wpływ na dziecko będzie miało szczepienie, a najlepiej gdyby wybrali to pełnopłatne – skojarzone. I tutaj zaczyna się oddziaływanie na emocje rodziców, którzy właśnie wtedy dowiadują się, że dziecko będzie wtedy tylko raz ukłute, a nie trzy, że zaoszczędzą maluszkowi cierpienia, muszą tylko zapłacić te ok. 300 zł (za jedną dawkę, a obowiązkowe są trzy). Najczęściej rodzice wiedzeni jak najlepszymi intencjami zgadzają się na „zmniejszenie bólu i stresu swojego dziecka” i płacą za szczepionkę. Niestety, jeżeli okazuje się, że po iniekcji występują niepokojące objawy, rodzice zostają pozostawieni sami sobie, a często słyszą, że być może „dziecko jest nadwrażliwe na ukłucie i tak reaguje”. Tym samy lekarz też daje sobie podstawy do niewpisywania do książeczki zdrowia dziecka „niepożądanego odczynu poszczepiennego” choć te powinny być skrupulatnie i rzetelnie liczone i rozpatrywane.

Rodzice, którzy znaleźli się w takie sytuacji choćby raz mają w sobie wielka obawę i strach przed kolejnymi szczepieniami. Niestety, nikt ich wątpliwości nie rozwiewa, a system ochrony zdrowia nie traktuje poważnie ich rozterek. A przecież tutaj chodzi o najważniejsze dla nich istoty – ich własne dzieci!

W Polsce za nieszczepienie dzieci rodzice mogą zostać ukarani przez Powiatowy Inspektorat Sanitarny karami sięgającymi kilka tysięcy złotych. Zamiast rozwiewać wątpliwości rodziców i edukować straszy się ich karami za nieszczepienie. Zdarzały się także przypadki, że rodziny były straszone odebraniem praw do rodzicielskich jeśli nie wykonają szczepień.

W wielu krajach na świecie opinia publiczna przekonała się już, że szczepienia tak jak i każde inne leczenie może prowadzić do powikłań i do stanów zagrażających życiu. W związku z tym powstały specjalne programy odszkodowań za powikłania poszczepienne, z których wypłacane są świadczenia dla pacjentów, którzy po zaszczepieniu doznali pogorszenia stanu zdrowia i ciężkich chorób. Niestety w Polsce nie podjęto takich działań i nie powstał żaden program ani instytucja ds. odszkodowań za niepożądane odczyny poszczepienne. Pacjent nie może liczyć na państwo, bo brak jest także odpowiednich procedur w przypadku pojawienia się powikłań u dziecka. I właśnie w takiej sytuacji polski rząd postanawia jeszcze rozszerzyć obowiązkowy kalendarz szczepień o nowe pozycje, co jeszcze bardziej niepokoi rodziców.

Liczba rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci systematycznie wzrasta. Państwo znalazło na to jeden sposób – kary finansowe. Tymczasem rodzice potrzebują informacji, procedur i zapewnienia, że mogą liczyć na państwo i służbę ochrony zdrowia w sytuacji kryzysowej. Bezradność to najgorsze uczucie, jakie może towarzyszyć rodzicom.

Faktem jest, że po wprowadzeniu szczepień wyeliminowano wiele chorób, które dotychczas były w stanie wywołać epidemię. W zamian jednak wprowadzono system szczepień, który nie przewiduje ochrony dla szczepionych dzieci, których dotyka niepożądany odczyn poszczepienny. Czy nieszczepienie dzieci jest rozsądnym wyjściem? To pytanie zapewne zadaje sobie wiele rodziców, jednak w sytuacji , gdy pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości z jednej strony i brak informacji z drugiej, każdy rodzic wybierze ostrożność i odłoży szczepienie.  Jeśli rządzący nie podejdą do sprawy w inny sposób, to liczba rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci będzie nadal rosła.

Sylwia Kochel-Pacocha

Autorka jest mężatką i pracującą mamą Stasia.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
Tagi: , , , , , , ,

Komentarze:

Napisz nowy komentarz

1021