Komentarz prezesa FEdE w podakarpackich Nowinach

5 marca 2013 | Autor | Kategoria: Aktualności, Media o nas, Polska

Polacy masowo wyjeżdżają „za chlebem” z kraju, rodzi coraz mniej dzieci… Jeżeli nie zachęcimy obcokrajowców do tego, żeby u nas pracowali i zakładali rodziny, to za kilkanaście lat nie będzie komu płacić składek na nasze emerytury.

Lekarze, naukowcy ze Wschodu

W ub. roku 1881 obcokrajowców znalazło legalne zatrudnienie na Podkarpaciu. To dane pochodzące z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, zebrane na podstawie oświadczeń pracodawców. Dla porównania, w sąsiednim województwie lubelskim legalnie zatrudnionych zostało 19 325 imigrantów.

O tym, że pracować w Polsce nie jest łatwo wie Julia Iermolenko z Ukrainy. Ponad trzy lata temu przyjechała do Rzeszowa. Dziś jest w trakcie robienia specjalizacji z interny w Wojewódzkim Szpitalu nr 2 w Rzeszowie. Pracuje też w Centrum Medycznym Medyk. Julia Iermolenko mieszkała w Winnicy, mieście położonym w centralnej części Ukrainy. Do Polski przyjechała zaraz po studiach.

– Najpierw jest nostryfikacja dyplomu, czyli uznanie go przez polskie władze. Potem trzeba zdać egzamin z języka polskiego. Ja i tak miałam lepiej, bo przyjechałam zaraz po studiach. Lekarzom z Ukrainy, którzy mają nawet kilkunastoletni staż, nikt w Polsce tego nie uzna. Muszą zaczynać od nowa – mówi.

O tym, że dziś sąsiedzi zza wschodniej granicy robią w Polsce karierę można się też przekonać odwiedzając uczelnie wyższe. Tylko na Uniwersytecie Rzeszowskim w kadrze naukowej są Ukraińcy i Białorusini. Ale nie tylko. Są też naukowcy z Rosji, Bułgarii, Niemiec, Wielkiej Brytanii.

Podkarpacie też się wyludnia

– Władze powinny pomyśleć nad pakietem gościnnym i zachęcić obywateli innych państw do pracy w Polsce. Jeśli nie zareagujemy teraz, za kilkanaście lat ZUS nie będzie miał z czego wypłacać emerytur. A jeśli nie zachęcimy do pracy u nas sąsiadów zza wschodniej granicy, za kilka lat władze będą ściągać do kraju obywateli z krajów Afryki, Chin czy Indii – prognozuje Grzegorz Kądzielawski , prezes Fundacji Energia dla Europy.

Problem wyludnienia dotyczy również Podkarpacia.

– Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, na Podkarpaciu mieszka teraz 2,1 mln osób. W 2035 r. będzie ich 2 mln. Pytanie nie powinno brzmieć, czy prowadzić, ale jak prowadzić politykę imigracyjną – mówi.

Rąk do pracy nie brakuje

Naszych rozmówców bardziej od kwestii wyludniania regionu martwią problemy, z którymi borykają się tu i teraz.

Ofert pracy jest coraz mniej dla Polaków, nie mówiąc już o cudzoziemcach – otwarcie przyznaje Jerzy Wolak, pośrednik pracy z Powiatowego Urzędu Pracy w Przemyślu. Konrad Fijołek, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie, uważa, że na dyskusję na ten temat jest jeszcze czas. – Mówimy o wieloletniej perspektywie. Na razie musimy skupić się na podnoszenie kwalifikacji i szukania pracy tym, którzy dziś są zarejestrowani jako bezrobotni – mówi.

Podobnego zdania jest prezydent Przemyśla Robert Choma.

– Dość wysokie bezrobocie w Przemyślu i regionie skłania raczej do intensywnych działań na rzecz tworzenia nowych miejsc pracy i stwarzania dogodnych warunków do inwestowania w mieście. Myślę, że jeżeli problem z brakiem rąk do pracy się pojawi, to dopiero za kilkanaście lat – uważa.

Cały artykuł do przeczytania na stronie nowiny24.pl

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
Tagi: , , , , ,

Komentarze:

Napisz nowy komentarz

951