Mokrzycka:
Nasze świętowanie

21 grudnia 2012 | Autor | Kategoria: Matka w sieci

Plan został narysowany i zawieszony już wcześniej. Każdego dnia zrobimy coś związanego ze Świętami Bożego Narodzenia. A to upieczemy pierniki, a to znowu zrobimy kartki i wyślemy je (2 dni); wylosujemy domownika, dla którego wykonamy prezent pod choinkę, bo uznaliśmy z Mężem, że nie warto ukrywać się pod kolejnymi postaciami: aniołków, gwiazdorów, czy dziadkowicki, skoro dawanie jest wartością dla nas, dlaczego mamy odbierać ją dzieciom? W dniu Wigilii ubierzemy razem drzewko i podzielimy się opłatkiem z bliskimi nam sąsiadami, a przed kolacją z całą rodziną. Do radosnego kolędowania przygrywać nam będzie akordeon i… mnóstwo grzechotek i bębenków. A wytrwali zaśpiewają jeszcze na Pasterce.

Ale nie zawsze było tak, jak w tym roku. Choć plan nie różnił się zanadto, dwa razy sytuacja nieco nas zaskoczyła…

Nasza pierworodna, chociaż termin był odległy, pojawiła się tuż przed Bożym Narodzeniem. Mąż przywiózł nas do domu w dniu Wigilii. Zdążył wcześniej złożyć kołyskę, przytargać i ubrać choinkę, oraz rozpalić w kominku. Tyle nastroju. Aprowizacja była marna. Wprawdzie w dniu narodzin córki widziano Go na zakupach, ale w sklepie dla majsterkowiczów. Wieszak chciał mi zrobić… Anegdota jest wciąż żywa w gronie przyjaciół, a piękny wieszak służy, mimo kilku przeprowadzek.

Cztery lata później, po radosnym i wydłużonym nieco świętowaniu urodzin pierworodnej, na świat przyszła młodsza córka. Ją także mieliśmy witać po Bożym Narodzeniu.

Tym razem, dzielny Mąż zajmował się starszym rodzeństwem i nie było już miejsca na pichcenie, zakupowe szaleństwo, strojenie mieszkania, a tym bardziej, na majsterkowanie. W domu  zjawiłyśmy się kilka godzin przed uroczystą kolacją. Mąż zdążył jeszcze „wyskoczyć” po jedno z ostatnich drzewek (nota bene, zajęło lwią część niewielkiego „dużego pokoju”). Jednak choinki nie było komu ubrać – taką konkurencją była nowo narodzona siostra!

Mieliśmy dwa razy to niebywałe szczęście wtulić się w maleństwo w dniu Bożego Narodzenia. Przyjąć taką kruchą, delikatną istotę i poczuć jej ciepło, usłyszeć ciche kwilenie. Doświadczyć całkowitego i mimowolnego zaufania i oddania z jej strony – jej los i drobne ciało spoczywały jedynie w naszych dłoniach. Mogliśmy zadbać o dzieciątko, z którego pojawieniem się zyskaliśmy nową rzeczywistość. Zamiast siedzieć przy suto zastawionym stole, zanucić cicho kolędę nad kołyską i zastanowić nad darem życia.

Wanda Mokrzycka

Autorka jest mężatką, matką pięciorga dzieci, byłą dziennikarką m.in Gościa Niedzielnego, aktywną Internautką, z zamiłowania fotografką.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
Tagi: , , , , ,

Komentarze:

Napisz nowy komentarz

1056