Posty otagowane ‘ Fundacja Energia dla Europy ’

Fundacja na ODDR

25 czerwca 2013 | Autor

oddrW dniach 21-23 czerwca odbyły się w Grodzisku Mazowieckim ,,I Ogólnopolskie Dni Dużych Rodzin”, których organizatorami była Gmina Grodzisk Mazowiecki i Związek Dużych Rodzin ,,3+”.  Na miejsce zjechało się ok. tysiąc osób, w tym prawie 600 dzieci z całego kraju. W programie imprezy były m.in. warsztaty rodzinne, koncerty i zabawy integracyjne. Prezydent Bronisław Komorowski wraz z małżonką, wzięli udział w konferencji ,, „Dlaczego i jak państwo powinno wspierać rodzinę?”,  zadeklarowali chęć powołania ,,Ogólnopolskiej Karty Dużej Rodziny”, prezydent obiecał współpracę w tym zakresie z ministrem pracy i polityki Społecznej Władysławem Kosiniak-Kamyszem, a także ministrami kultury i transportu, w celu lepszej koordynacji prac nad dokumentem, a także przekonanie ministra finansów o słuszności projektu. ,,Ulga to nie jałmużna, ale inwestycja.”  Prezydent wspomniał  o konieczności przeprowadzenia rozmów i konsultacji, także na szczeblu samorządowym. Fundacja Energia dla Europy, miała zaszczyt być jednym z uczestników wydarzenia.



Kądzielawski dla SE: Bon opiekuńczy!

6 czerwca 2013 | Autor

Dlaczego w Polsce jest najgorszy w UE dostęp do żłobków i przedszkoli?

„Super Express”: – Według danych Komisji Europejskiej Polska zajmuje ostatnie miejsce w Unii Europejskiej w dostępie do żłobków i przedszkoli. Rzecz nie może być tylko w pieniądzach, bo wyprzedziły nas nawet biedniejsze kraje…

Grzegorz Kądzielawski: – Niedoskonałość instytucjonalnej opieki nad najmłodszymi dziećmi jest wynikiem „pracy” wszystkich dotychczasowych ekip rządowych. Ten temat zawsze był wpisywany w programy i w strategie, ale mało się robiło w takim kierunku, aby tę opiekę rozwijać. Z drugiej strony nie robiono nic, aby w miejscach, gdzie można wprowadzić oszczędności pozwalające na usprawnienie funkcjonowania przedszkoli – odważyć się je wprowadzić. Tej odwagi zabrakło, bo to ten rodzaj decyzji, który nie przysporzyłby popularności. Chodzi o to, że samorządy ponoszą duże koszty funkcjonowania przedszkoli, m.in. ze względu na obowiązywanie Karty nauczyciela również w przedszkolu. Nikt jednak nie pali się do reformy, bo do terminowych wyborów zostały dwa lata, więc można powiedzieć, że jesteśmy w okresie przedwyborczym. Stosując taką logikę, zawsze będziemy w okresie przedwyborczym, a sytuacja będzie się pogarszała, a nie polepszała. Poza tymi kwestiami chcę jednak zwrócić uwagę, że swoisty alarm Komisji Europejskiej jest czytelnym znakiem braku zaufania rzeczonej Komisji oraz polskiego rządu do rodziny.

– Nie rozumiem…

– Opieka przedszkolna to jeden z najlepszych wydatków, jakie może ponieść państwo. Możliwość bezproblemowego zapisania dziecka do przedszkola – rozumiana jako prawo, a nie obowiązek – opłaca się wszystkim. To jest bezdyskusyjne. Ale odnośnie do dzieci młodszych lepszy niż opieka instytucjonalna byłby bon opiekuńczy. Jest to świadczenie – równoważne kosztowi miejsca dla dziecka w żłobku – które państwo mogłoby płacić rodzicom za to, że postanawiają sami zająć się dzieckiem w tak ważnym w jego rozwoju okresie do trzeciego roku życia.

– Nie wszyscy mają na to czas…

– Owszem. Oni mogliby za te pieniądze wynająć nianię albo mogliby wesprzeć tymi pieniędzmi babcię, która zajęłaby się dzieckiem. Zresztą funkcjonowanie żłobków pociąga za sobą koszty: infrastruktura, personel… Plus koszty ukryte: zwolnienia lekarskie rodziców, stres zbyt małych dzieci, które źle znoszą pobyt w żłobku.

Grzegorz Kądzielawski

Prezes Fundacji Energia dla Europy

Źródło: http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/grzegorz-kadzielawski-bon-opiekunczy_327540.html



Zapraszamy do współpracy!

20 maja 2013 | Autor

W związku z dynamicznym rozwojem działalności Fundacja Energia dla Europy poszukuje stażystów do swoich czterech programów tematycznych: FEdE ENERGIA, FEdE RODZINA, FEdE WSCHÓD, FEdE DEMOGRAFIA! Jeśli dobrze piszesz, interesujesz się polityką rodzinną, demografią, energetyką, polityką wschodnią albo jesteś dobrym organizatorem, to jesteś mile widziany na naszym pokładzie.

Współpracując z nami:
•    Zdobywasz doświadczenie zawodowe w prężnej organizacji pozarządowej;
•    Uczestniczysz w spotkaniach i konferencjach organizowanych przez FEdE i inne NGO;
•    Budujesz sieć swoich osobistych kontaktów;
•    Współpracujesz z ekspertami FEdE;
•    Po zakończeniu stażu otrzymujesz rekomendacje od Fundatora i Prezesa FEdE;
•    Masz możliwości dalszego rozwoju i współpracy w ramach projektów FEdE;
•    Pozostajesz w zasięgu międzynarodowego networku FEdE.

Wybranym stażystów oferujemy możliwość odbycia wizyty studyjnej w Brukseli.

Wymagania:

•    Umiejętności redakcyjne;
•    Bardzo dobra znajomość pakietu MS Office;
•    Umiejętność pracy w zespole, zaangażowanie, dokładność;
•    Mile widziana znajomość języka angielskiego, niemieckiego lub ukraińskiego.

Zanim wyślesz nam swoje CV i list motywacyjny, zapoznaj się z profilem i działalnością Fundacji na www.fede.org.pl oraz na Facebooku/FundacjaEdE.

Na Twoją aplikację czekamy do 31 maja 2013 r. pod adresem mailowym g.kadzielawski@fede.org.pl
(e-mail z dopiskiem „Rekrutacja FEdE”)
Dołącz do nas!



„Rzeczpospolita” o raporcie FEdE

13 maja 2013 | Autor

Eksperci szacują, że do 2050 r. trzeba będzie do Polski sprowadzić aż 5,2 mln cudzoziemców – pisze poniedziałkowa „Rzeczpospolita”,  powołując się na raport Fundacji Energia dla Europy. – Eurostat prognozuje, że w 2050 r. będzie nas tylko 
29 milionów. Grożąca nam zapaść demograficzna to skutek masowej emigracji za granicę i małej liczby rodzących się obecnie dzieci. Jeśli nie sprowadzimy w to miejsce ludzi z zagranicy, gospodarka zwolni, a ZUS będzie miał kłopoty z wypłatą emerytur – ostrzega prof. Krystyna Iglicka, demograf i ekspert fundacji.

Cały artykuł można przeczytać na stronie rp.pl lub poniżej:

rprepatriacja



Kądzielawski dla Onet.pl : za kilka lat będziemy poszukiwali imigrantów

26 kwietnia 2013 | Autor

federaport-300x200O pracownikach ze wschodu krąży wiele stereotypów – że biedni, że wezmą każdą pracę i za każde pieniądze. I przede wszystkim, że tylko czekają, aby zgarnąć Polakowi etat sprzed nosa. Jak jest w rzeczywistości?

Maksym pracuje w dziale IT. Polska to dla niego drugi dom. Tutaj czuje, że jest w Europie. Jak namówi żonę, to sprowadzą się do Krakowa całą rodziną. Swietłana na Ukrainie była pielęgniarką, w Warszawie sprząta. Jak ma siłę pracować po 12-14 godzin na dobę, to wyciąga nawet do 4 tys. zł miesięcznie. Władimir prowadzi firmę budowlano-remontową. Polska jest dla niego krajem sprzeczności, bo jak to możliwe, że niby jest bezrobocie, a on nie może znaleźć murarza.

Prawie 244 tys. pracowników ze Wschodu – głównie Ukraińców – przyjechało w 2012 r. legalnie pracować w Polsce. To o 80 tys. więcej niż rok wcześniej – wynika z danych Ministerstwa Pracy Polityki Społecznej i raportu  Fundacji Energia dla Europy. Można przypuszczać, że w szarej strefie pracuje co najmniej drugie tyle. Ale według ekspertów to i tak kropla w morzu potrzeb.

– Mamy pogłębiający się kryzys demograficzny. W 2035 roku będzie ujemny przyrost naturalny na poziomie 2,1 mln Polaków (biorąc pod uwagę stosunek zgonów do urodzeń, nie licząc emigrantów). Żeby polska gospodarka i system emerytalny funkcjonowały na właściwym poziomie przez najbliższe czterdzieści kilka lat, musi się u nas osiedlić 5,2 mln obcokrajowców – około 100 tysięcy rocznie. Jeśli nie zaczniemy teraz regulacji tego procesu, to za kilka lat rozpaczliwe będziemy poszukiwali imigrantów. Kraje zachodnie już dawno zauważyły problem demograficzny i doceniły ręce do pracy przybyszów z innych krajów m.in. z Polski – mówi Grzegorz Kądzielawski, prezes Fundacji Energia dla Europy, która przygotowała raport na temat imigracji w Polsce.

czytaj na onet.pl



Konkurs rozstrzygnięty

22 kwietnia 2013 | Autor

975073_easter_eggs__2Miło nam poinformować Państwa, że Jury konkursu na Rodzinną Pisankę organizowanego przez Fundację  Energia dla Europy, wydawcę portalu ObserwatoriumRodzinne.pl, zakwalifikowało i oceniło przesłane na adres siedziby materiały oraz przyznało nagrody. Do dyspozycji Jury były nagrody rzeczowe w postaci m. in. książek oraz zestaw gadżetów Fundacji, które otrzyma rodzina Pani Krystyny z woj. śląskiego, rodzina Pani Magdy z woj. warmińsko-mazurskiego oraz rodzina Pani Anny z woj. opolskiego. Wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział w konkursie i zapraszamy do kolejnych organizowanych przez Fundację.



PJN proponuje 600 zł na dziecko

15 kwietnia 2013 | Autor

661479_contact-300x200Proste rozwiązanie dla rodzin, zamiast państwowych żłobków proponuje Polska Jest Najważniejsza.

Szef PJN Paweł Kowal wraz z Elżbietą Jakubiak przedstawili 11 kwietnia na konferencji prasowej propozycję bonu opiekuńczego dla polskich rodzin. Dwie stawki oparte na dwóch zasadach: liczby dzieci i tego, ilu rodziców pracuje.

Propozycję opracowali eksperci Fundacji Energia dla Europy. Jeżeli rodzice posiadają dzieci i oboje pracują, to wówczas otrzymywaliby 600 zł na każde dziecko. Jeżeli jedno z nich pracuje, to wówczas przysługiwałoby im 400 zł.

Wymiar prorodzinny jest najpełniej realizowany w trzecim wariancie – jeśli co najmniej jedno z rodziców pracuje, a dzieci w rodzinie jest troje lub więcej, wówczas na każde dziecko przysługuje rodzinie 600 zł.

Istotą bonu jest to, że to rodzice decydują jak go wykorzystać. Mogą go przeznaczyć na prywatny żłobek albo, jeśli chcą mogą zajmować się dziećmi sami. Jeśli oddają dzieci pod opiekę babci, to dlaczego ma ona nie otrzymywać tej kwoty.

Pieniądze na to rozwiązanie są w budżecie. Wystarczy jest tylko dobrze zagospodarować, a nie rozdawać na kolejnych szczeblach urzędów państwowych.

Graficznie szczegóły bonu opiekuńczego można zobaczyć pod adresem: http://infogr.am/Bon-opiekuczy-204



Życzenia wielkanocne

30 marca 2013 | Autor

833762_easter_egg_2Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych życzymy naszym czytelnikom i ich rodzinom dużo zdrowia, szczęścia i samych słonecznych dni! Przypominamy i zachęcamy do udziału w naszym konkursie na Rodzinną Pisankę. Szczegóły konkursu dostępne są tutaj.



Kęskrawiec: My i obcy

8 marca 2013 | Autor

Najnowszy raport Fundacji Energia dla Europy po raz kolejny stał się przyczyną do rozważań nad polską demografią. Redaktor Marek Kęskrawiec w swoim felietonie odpowiada na pytanie, co o (więcej…)



Komentarz prezesa FEdE w Rzeczpospolitej

7 marca 2013 | Autor

rp_logoSynowie Bajkowskich trafili do domu dziecka. Protestują posłowie, eksperci. Czy nie ma silnych na sąd?

– Policja siłą zabrała nasze dzieci z klasy do domu dziecka – takie słowa usłyszeliśmy wczoraj od Bartosza Bajkowskiego, ojca 13-letnich bliźniaków Krzyśka i Staszka oraz 10-letniego Piotra.

Zadzwonił do nas i relacjonował zdarzenia z poranka. Ponieważ dzieci nie udało się odebrać 21 lutego z ich domu – wtedy „Rz” zmobilizowała w ich obronie media – tym razem zabrano je bezpośrednio ze szkoły. – Trafiły do domu dziecka na ul. Piekarską – mówi nam Bajkowski.

Cztery dni do rozprawy

Te zdarzenia są efektem orzeczenia krakowskiego sądu z 30 stycznia. Zdecydował o umieszczeniu dzieci w domu dziecka. Opisaliśmy tę historię w tekście „Bidul dla pełnej rodziny”. Problem polegał na tym, że powody, dla których dzieci mają być odebrane ich rodzicom, są nieprzekonujące.

Główny zarzut w stosunku do rodziców brzmi: „wadliwie funkcjonują w rolach rodzicielskich”. Ale w aktach sprawy nie ma dowodów wskazujących, że zagrożone jest ich bezpieczeństwo czy zdrowie. Co więcej, znający rodzinę eksperci i nauczyciele mówią, że działania sądu są kuriozalne. Podjął on zbyt daleko idący środek prawny w stosunku do sytuacji w tej rodzinie.

Psycholog: – Takie postępowanie ma niewiele wspólnego z dobrem dziecka

Wczorajsza interwencja jest tym bardziej bulwersująca, że 11 marca, czyli za cztery dni, ma się w sądzie odbyć rozprawa, w której może zapaść wyrok o zdjęciu klauzuli natychmiastowej wykonalności orzeczenia z 30 stycznia. Wtedy dzieci mogłyby, do czasu rozpatrzenia apelacji, zostać w domu. Co więcej, synami Bajkowskich chce się zająć ich babcia, wie o tym sąd, bo złożyła stosowne oświadczenie. Mogłyby zamiast do domu dziecka, trafić do niej.

Protestują politycy

Wczorajsza informacja „Rz” o dramacie Bajkowskich wywołała natychmiast ostre reakcje innych mediów i polityków.

Klub PiS domaga się, by sprawą zajęły się sejmowe komisje. Poseł Andrzej Duda, który bardzo zaangażował się w tę sprawę po naszym tekście, zwraca się też do rzecznika prawdziecka (RPD) o interwencję. – Postanowienie sądu wzbudza ogromne wątpliwości, także wśród prawników – przekonuje.

Paweł Kowal i Fundacja Energia dla Europy przekazują RPD petycję. – Zwróciliśmy się o zdecydowaną interwencję, by umożliwić powrót dzieci do domu i zagwarantować realizowanie praw rodziny do wychowania dzieci bez zbędnego stresu i nacisku, związanego z zainteresowaniem prasy – mówi Grzegorz Kądzielawski, prezes Fundacji. Petycja ta została przybita do drzwi biura rzecznika.

Posłanka PO Joanna Kluzik-Rostkowska dzwoni do „Rz” i deklaruje, że będzie dowiadywać się o tej sprawie w krakowskim ratuszu. – To kolejna historia, w której może się okazać, że dzieci są zabierane z domu pochopnie – mówi.

– Takie postępowanie ma niewiele wspólnego z dobrem dziecka, a bardziej z precyzją przestrzegania różnych bezosobowych paragrafów – mówi dr Izabela Krauze, psycholog prowadząca od ponad 30 lat w Warszawie Centrum Usług Psychologicznych i zajmująca się terapią dzieci i rodzin. Podkreśla, że to rodzice sami szukali wsparcia fachowca i zostali za to ukarani. – Może to zniechęcić innych do szukania pomocy – ostrzega.

Więcej szacunku

Specjaliści są przekonani, że zabranie dzieci ze szkoły może odbić się źle na ich rozwoju. Mirosława Kątna, przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka, dodaje, że taka praktyka powinna być ostatecznością. – Na pewno zaburzone więzi emocjonalne to nie powód, żeby zabierać dzieci i fundować im jeszcze większy dyskomfort emocjonalny w obcym miejscu – mówi Kątna.

Gdy zadzwoniliśmy z prośbą o komentarz do Krzysztofa Gondka, jednego z terapeutów, którzy prowadzili rodzinę Bajkowskich i wnioskowali do sądu o zajęcie się nimi, nie chciał z nami rozmawiać.

– Mam nadzieję, że nasz przypadek przysłuży się temu, iż w podobnych przypadkach państwo będzie działać rozważniej i z większym szacunkiem dla rodziny – mówi Bajkowski.

Cały artykuł do przeczytania na stronie rp.pl